Trochę byliśmy rządni przygód, trochę chcieliśmy nieprzewidzianego, ale nie chodziło o tego typu komplikacje 🙂 Nocleg na stacji benzynowej nie był planowany. Jechaliśmy nad morze, a podróż skończyliśmy na stacji paliw ORLEN, na drodze S8, na trasie Wrocław – Oleśnica ( MOP Północ ).

Nocleg na stacji benzynowej – pierwsza noc w przyczepie bez prądu

Dzieci były na wakacjach z dziadkami, a my się spakowaliśmy i ruszyliśmy na kilka dni nad morze – w ciemno. Pierwszy raz jechałam bez dzwonienia i rezerwowania. Nawet na kempingi przed wyjazdem dzwoniło się w celu upewnienia, że będzie gdzie zakotwiczyć. Tym razem, bez dzieci na pokładzie, uznaliśmy, że nam ta pewność nie jest potrzebna. Pakowaliśmy się niemal cały dzień i ruszyliśmy po 19:00.

Taki długi weekend tylko we dwoje skończył się po około dwóch godzinach – płyn chłodniczy znów się nam zagotował na drodze szybkiego ruchu. Już mieliśmy wcześniej problemy z ciśnieniem w tym układzie chłodzenia, ale mechanik trochę podziałał i miało być z głowy.

Zatrzymaliśmy się przy pierwszej lepszej okazji i czekaliśmy, aż płyn ochłonie i temperatura spadnie. Ponieważ zrobiło się ciemno i późno, postanowiliśmy, że przemieścimy się tylko kilka kilometrów do najbliższej stacji benzynowej z parkingiem. W pobliżu nie mogliśmy znaleźć żadnej w miarę normalnej miejscówki do zatrzymania się na noc.

Stacja tętniła życiem

Nie sądziłam, że tak dobrze można się poczuć na stacji benzynowej. Byli tam ludzie, światła, toalety, prysznice, jedzenie, piwo, kawa.  Raźniej było wśród innych, zmęczonych już podróżnych i kierowców. Byliśmy uratowani!

Nocleg na stacji benzynowej zaczął się od problemów z parkowaniem

Euforię związaną z niemalże bezgranicznym dostępem do chipsów i piwka, szybko ostudził brak miejsc na nasz długi zestaw. Odrobinę się pokręciliśmy na stacji, okazało się, że wszystkie długie miejsca parkingowe są pozajmowane przez TIR-y. 

Wpakowaliśmy się w tunel pomiędzy śpiące tiry, który, jak się później okazało, kończy się wylotem bezpośrednio na drogę szybkiego ruchu. Pozłościliśmy się trochę: „No jak można tak projektować stację, żeby nie można było jej okrążyć.” Zmęczenie dawało się we znaki. Przyszło nam wycofać się z przyczepą slalomem, bo na stacji było na tyle dużo nocujących, że parkowali też na poboczach drogi.

Jak wycofać się z przyczepą w nocy?

Powoli! 🙂 Ja z telefonem przy uchu, Bartek z telefonem w aucie. Tirowiec, który się władował zaraz za nami, wycofał odrobinę, ale zupełnie wyjechać nie mógł. Zatrzymał się więc robiąc nam wąski przejazd, zgasił światła, żeby nas nie oślepiać i pewnie zagryzał wargi, bo mu czas pracy albo przerwy leciał. Nie wiem ile wycofywaliśmy, ale miało się wrażenie, że trwa to jakieś pół godziny 🙄 

W końcu zaparkowaliśmy na dwóch albo trzech miejscach dla aut osobowych. Nie odczepialiśmy przyczepy, tylko rozstawiliśmy podpory. Ubraliśmy się ciepło i poszliśmy pobiesiadować na ławeczkach pod mini wiatą.

Nocleg na stacji benzynowej – wrażenia

Coś mi się wydaje, że chyba rozpisuję się już za bardzo, ale jakoś mnie korci, żeby opisać jeszcze kilka swoich spostrzeżeń.

  1. Po pierwsze – tiry to wspaniałe domy. Mają tam zasłonki, łóżko, ogrzewanie. Ich mieszkańcy praktycznie nie muszą wychodzić z maszyny.
  2. Po drugie – uświadomiłam sobie, że w nocy mnóstwo ludzi pije kawę i ma wtedy największą ochotę do rozmów. Gdyby nie to, że było ciemno, to nie byłoby podstaw do uznania tego gwaru za noc.
  3. Po trzecie – sypialniane stacje benzynowe to nietypowe miejsce o bardzo niekrępującym charakterze. Nikogo tam nie dziwi, że pijesz kawę o 2:00 w nocy albo zamawiasz dewolaja. Standardowe jest przechadzanie się między pojazdami w klapkach i ręczniku na ramieniu.

Dowolność, wolność i swoboda. Pełne zrozumienie. Bardzo kempingowy był ten nasz nocleg na stacji benzynowej. Największa różnicą był brak umownej ciszy nocnej 🙂 I choć nikt nie szalał na stacji to rumor samochodów był całą noc!

Wyznaczone miejsce dla przyczep i kamperów na stacji benzynowej.

W tym MOP-ie, na którym przyszło nam spędzić noc, rzeczywiście było jedno miejsce parkingowe ze skrzynką z prądem, ale… zastawione przez tira.

Jedno takie miejsce to mało, a do tego są chyba jeszcze mało popularne i tirowiec nie zauważył pewnie, że je zablokował. Jedna noc bez prądu to żaden problem. Nie chciało nam się rozkładać przedłużaczy i próbować podpinać. Wystarczyły latarki.

Parking dla caravingowiczów był wyposażony w zamontowany w jezdni punkt zrzutu szarej wody i dawał możliwość napełnienia zbiornika czystą wodą. Duży plus dla tego MOPa.

 Sanitariaty były czyste, darmowe, wyposażone we wszystko co trzeba. Ciężko chcieć więcej 🙂 

W takim oto podróżnym harmiderze minął nasz nieplanowany nocleg na stacji benzynowej i jednocześnie wakacyjny wyjazd we dwójkę 🙂 Trochę niewyspani, ale po dobrej kawce i śniadaniu wróciliśmy do domu.

Miejsce Obsługi Podróżnych Północ na drodze S8 polecamy, jako kompletny parking, odpowiedni na dłuższą pauzę. A nasze auto utknęło po powrocie u mechanika na dobre – skończyło się na wymianie uszczelki pod głowicą.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *