Dawno, dawno temu ośrodek ten mógł cieszyć swoich gości…

Położenie blisko morza, przestrzenny ośrodek – wygląda na taki, który był niegdyś przychylnym gospodarzem. Wygląda na taki, który w upalne dni zapewniał koronami drzew przyjemny chłód swoim turystom. Teraz wszystko wygląda zupełnie inaczej.

Utknęliśmy w Ośrodku Zacisze Ustka na dwie doby

Zacisze Ustka to ośrodek, w którym spędziliśmy dwie ostatnie noce naszej wyprawy rowerowej w czerwcu 2024. Dojechaliśmy do Ustki trochę szybciej, niż przewidywaliśmy. Powrót do domu mieliśmy zarezerwowany pociągiem z Ustki, więc kręciliśmy się po niej dwie doby. Z kempingami trochę cienko w tej Ustce, więc tak trochę utknęliśmy w Ośrodku Zacisze Ustka. Niestety.

Hochsztaplerskie pole kempingowe Zacisze Ustka

Ceny nie zgadzają się z tym, co jest na stronie internetowej. Pan, który nas rozliczał był zwyczajnie nieprzyjemny i nie wydał rachunku. Działanie ośrodka na kilometr pachnie niejasnymi zagraniami. Na pierwszy rzut oka miejsce to nie spełnia norm, choć to tylko moje przypuszczenia, bo nie znam się na tym.

Pole campingowe pamięta każdą imprezę

Choć na zdjęciach pole namiotowe potrafi wyglądać dość urokliwie (trawka, wysokie drzewa itp.), to na miejscu prezentuje się kiepsko i ciężko na nim rozbić namiot. Ośrodek jest zaniedbany. Wszystko jest zarośnięte, nierówny teren pełen przebijających się korzeni utrudnia rozłożenie namiotu, płot straszy. I jakby było mało to jeszcze brudno jest. Widać śmieci i ślady po imprezach. Cały teren ośrodka jest na tyle podupadły, że obiekt wygląda trochę jak opuszczony. Przykry to widok.

Sanitariaty – wymyj się po wyjściu.

Sanitariaty. Ktoś je sprząta, ale są stare, a i to sprzątanie jest mocno powierzchowne. Ponadto ktoś miał przedziwny pomysł i przy każdej umywalce położył ściereczkę z mikro fibry nie wiadomo do czego. No rąk nią nie wytrę. Nie wiem, okropne to jakieś. Nie rozumiem po co te szmatki. Sztuczne kwiaty całe w grzybie i pleśni stoją jako….uwaga…jako ozdoba. Do pralki to, aż strach podchodzić – wszystko w grzybie.  Widok z okna na to, co znajduje się za budynkiem pogarsza jeszcze sprawę. Na dachu mamy zestaw zardzewiałych anten i kominów. Woda ciepła – taki plus.

Podupadły ośrodek, który trudno jest nazwać wypoczynkowym.

Generalnie wszystko się tam zapada i niszczeje, a sama recepcja zarasta krzaczorami. Chyba tylko brama wjazdowa wygląda jako tako. Nie lubię pisać źle o kempingach, ale naprawdę ciężko mi znaleźć plusy. A nie, czekajcie – blisko do plaży (500 metrów) 🙂 Odważyłam się tak nieciekawie o nim pisać, ponieważ mam już naprawdę spore porównanie między polskimi kempingami. Na tym kempingu nic, tylko horrory kręcić. To takie pole namiotowe, na którym lepiej z namiotu nie wychodzić. No a jednak płaci się za pobyt…

Nasz pobyt tam polegał na unikaniu spędzania czasu w ośrodku. Przetrwaliśmy, choć miało się ochotę wyprać namiot po złożeniu. Skończę już te swoje gorzkie żale. Po prostu unikajcie tego „zacisza” i nie dajcie się zwieść fotkom przedstawiającym sielankowe krajobrazy z terenu ośrodka.


2 komentarze

Andrzej · 20 lipca 2025 o 21:30

Nie rozumie ludzi którzy na własne życzenie się męczą. Jeśli mi się gdzieś nie podoba to po prostu nie zostaję jadę gdzie indziej.

    Katarzyna Wojtunik · 22 lipca 2025 o 10:53

    Po dojechaniu do Ustki rowerami nie znaleźliśmy innego kempingu. Pewien pan, który przedstawił się jako radny, powiedział nam, że w Ustce nie znajdziemy kempingu, ponieważ jest to uzdrowisko i nie można tu prowadzić kempingów. Jeśli ktoś jedzie na rowerze z namiotem, to niech nie planuje noclegu w Ustce, tak jak my to zrobiliśmy.

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *