Pierwszy raz wyjechaliśmy na rowerach obwieszonych sakwami na tak długo, bo prawie na tydzień 😀 Dzieci już jeżdżą na obozy i kolonie, co oznacza, że możemy popełniać plany tylko we dwójkę 🙂 Wycieczka rowerowa zaczęła się od granicy w Świnoujściu, a zakończyła w Ustce.

wycieczka rowerowa start granica w Swinoujsciu

Pociągiem z rowerami

Ilość kilometrów do przejechania… przerażała mnie ciutkę, ale generalnie rwałam się do tej wycieczki rowerowej. Największym ograniczeniem były zakupione wcześniej miejsca w pociągu uwzględniające przewożone rowery. Myśleliśmy, że jest mniejszy problem z biletem na rower, a okazało się, że trzeba na nie polować 30 dni wcześniej, poprzez co wyprawa była znacznie mniej spontaniczna, niż wcześniej w naszych wyobrażeniach.

Idealnie byłoby być niezależnym od pociągów i po prostu wsiąść na rower i jechać przed siebie. Jednak do takiego podejścia muszę się najpierw trochę zaprawić podczas ładnie rozplanowanych eskapad 🙂 Byliśmy przygotowani na ewentualne nocki na dziko, ale jak na pierwsze takie wakacje, to dobrze było mieć plan.

Opisywałam już kiedyś naszą debiutancką wycieczkę rowerem pod namiot. To była wyprawa z dwoma noclegami do Domasławic.  Pierwsze nasze doświadczenia z sakwami. Dużo się działo, dużo się nauczyło 🙂 Przyszła pora na kolejny poziom zaawansowania – wycieczka na tydzień.

Kolejne noclegi:

1. Noc w lesie

Pierwszy nocleg był najwygodniejszy, najzdrowszy, najprzyjemniejszy. W lesie, na dywanie z mchu w wyznaczonej strefie. Piękny poranek, obcowanie z przyrodą. Minimalizm. Piękna sprawa. 

pierwszy nocleg w lesienocleg na dziko w wyznczonej strefie spanko na mchu

2. Noc na kempingu Biała Mewa w Dźwirzynie ul. Wyzwolenia 48H

To ogromny, stary kemping. Sporo obcokrajowców. Brak parcel. Tutaj opis campingu nr 88 Biała Mewa i trochę fotek tego miejsca.

Biała Mewa nocleg podczas wycieczki rowerowejPo tym noclegu, choć to nie ma nic wspólnego z kempingiem nastąpił u mnie (u Kasi 🙂 najcięższy moment wyprawy, ale jechaliśmy dalej, aż dojechaliśmy do Łaz. Ostatnie 10 km pedałowałam w trybie przetrwania.

jedziemy dalej do Laz

Myślałam, że chodzić już nie będę, ale chodzę 🙂 Kolejne miejsce, w którym rozbiliśmy namiot pomogło w regeneracji podczas wycieczki rowerowej.

3. Trzeci nocleg podczas wycieczki rowerowej. Trafiliśmy na niezapomniany kemping o nazwie Osada nad Wodą w Łazach.

Miejsce, które chętnie opiszę. Miejsce pozytywne, w rękach osób, które bardzo się starają. Na pewno godne polecenia. Z ciekawymi namiotami typu safarii w części zwanej glampingiem.

Klikając w to zdanie otworzycie wpis pełen zdjęć Osady nad wodą w Łazach.

my, rowery inasz namiot w Osadzie nad Woda w lazachOpuściliśmy Łazy i jechaliśmy spory odcinek w upale, trasą zbudowaną z płyt betonowych pełnych dziur, więc wytelepało nas jak nie wiem co. Ale za to piękne widoki mieliśmy. Były to okolice Darłowa.

Darlowo Darlowko wycieczka rowerowa w pocie czola, okolice Darlowo Kopan, wycieczka rowerowa

4. Czwarte miejsce wypoczynku, noclegu przypadło na nieznany nam wcześniej Jarosławiec, a dokładnie O.W. Zakątek w Jarosławcu.

Spokojny, mały kemping, który od plaży dzieli kawałek pod górkę 🙂

Tutaj link do opisu i zdjęć z naszego pobytu w Zakątku w Jarosławcu – O.W. Zakątek w Jarosławcu.

O.W. Zakatek kemping w Jaroslawcu

5. Ostatnie dwie noce spędziliśmy w Ustce w miejscu, którego nie można nazwać kempingiem. KOSZMARNY KEMPING.

No tutaj polecania nie będzie. Raczej przestrzeganie. Dojechaliśmy tu dzień przed czasem, bo ciut przycisnęliśmy na początku wyprawy. W związku z tym dwie doby przypadły na Ustkę. Ani kemping ani miasto nie przypadło nam specjalnie do gustu.

Ustka - Ośrodek wypoczynkowy Zacisze - najgorszy kemping ever

Tutaj wrzucam fotkę głównej ścieżki w ośrodku Zacisze w Ustce. Więcej znajdziecie w przestrogach spisanych we wpisie o strasznym ośrodku Zacisze w Ustce.

Wrażenia po…

Spostrzeżeń mam kilka. Najciekawsze jest, to, że po dojechaniu do Ustki, która była miastem docelowym, nudziliśmy się w niej, jak nigdy do tej pory nad morzem. Kilka dni aktywnego ruchu od rana do wieczora i jakoś zmieniło mi się pojmowanie czasu, siebie samej i nawet mogę powiedzieć, że życia, choć wiem jak przepoważnie i dziwacznie to zabrzmiało. Bez takiego konkretnego wyczynu w planach dzień mi się dłużył, miasto wydawało się pełne kiczowatych, płytkich i drogich rozrywek, a leżenie bykiem na plaży bardzo mało atrakcyjne.

Wcześniej, jak dzieci były dokazującymi bąblami, desperacko dążyło się do odpoczynku i nic nierobienia, a funta kłaków niewarte atrakcje bałtyckie cieszyły, bo dzieciom czas wesoło leciał na wakacjach.

Jak chłopcy byli mali, to zdarzyło się, że pojechaliśmy sami we dwójkę (czyt. uciekliśmy 🙂 ) do hotelu i tylko spaliśmy i leżeliśmy. Na nic sił nie było. Codzienna zawierucha powoduje, że zapomniałam, że jednak mimo wszystko sypiamy już więcej godzin na dobę, a dzieci małymi krokami odciążają nas swoją samodzielnością. Zmierzam do tego, że w tym roku nadal bałam się, że zamiast odpoczywać, to ładujemy się w jakieś wyczynowe wygibasy na rowerach, którym nie podołam.

Okazało się, że to był prawdziwy wypoczynek. 

Okazało się, że miałam na to siły. Nawet z małym zapasem.

Okazało się, że wcale nie lubię godzinami leżeć na plaży 🙂

I jeszcze okazało się, że energia włożona w pedałowanie, przekłada się w mocny sen i ostatecznie więcej energii, niż przed wyjazdem. Wiem, że Ameryki nie odkryłam, ale musze to zapisać, żeby sobie przypominać, jak będę znów miała wątpliwości, czy dam radę i czy to dobry pomysł 🙂

Brzmi to trochę jakbym jakąś drugą młodość przeżywała, ale… może tak jest.

Sympatyczne było też to, że mijaliśmy sporo par na rowerach z sakwami. Mijaliśmy też osoby duuuużo starsze, które nie podejrzewałabym o żadne takie numery, jak wycieczki rowerowe z namiotem. Z kilkoma sakwiarzami mijaliśmy się przez kilka dni w różnych miejscach – fajne to było.

Faktem jest, że pogody lepszej mieć nie mogliśmy i tylko ten ostatni niby kemping niby zacisze rzucił trochę cienia na nasz wyjazd, a tak poza tym to było genialnie.

ostatnia fotka z wycieczki rowerowej pocigiem nad morze kasia i bartek

Zaraz ostatnia stacja i ostatnie 4 km rowerem do domu. Zmęczona byłam porządnie, a Bartka właśnie wtedy wzięło na fotki 🙂

No koniec zostawiam przeskok do wycieczki z sakwami na rowerach w lecie 2025. Wycieczka krótsza i bardziej miastowa. Ulewa, spacer po targu dominikańskim, szlak Mennonitów – zachęcam do przejrzenia naszej relacji.

Rowerami przez trójmiasto. Puck – Sopot – Gdańsk – Tczew. Lato 2025.


5 komentarzy

Andrzej · 4 marca 2025 o 15:01

Cześć. Bardzo fajne treści, które dają jeszcze więcej motywacji. My chcemy też w tym roku zacząć taką przygodę. Pozdrawiam serdecznie i dużo wytrwałości. Andrzej

    Bartek · 4 marca 2025 o 15:05

    Cześć. Tak, motywacja wszystkim się przyda. Kiedy zacząć, jak nie teraz 🙂 Pozdrawiamy

      Andrzej · 4 marca 2025 o 16:51

      Nigdy nie jest za późno. Niestety na codzień pracuję w DE i czasu brakuje, ale będziemy się starać wykorzystać każdy wolny termin. Teraz powoli zbieram ekwipunek tak jak było to u Was. Raz jeszcze bardzo dziękuję i pozdrawiam Was serdecznie ☺️

        Katarzyna Wojtunik · 5 marca 2025 o 09:15

        Ja to muszę pamiętać, żeby jeździć częściej na rowerze zanim będę zmuszona siedzieć na nim non stop kilka dni 🙂 Żabki są teraz wszędzie, a przenocować można też zawsze w jakimś pokoju, więc tym razem zamierzam mniej się przejmować wszystkim 🙂 Trzymajcie się!

          Andrzej · 5 marca 2025 o 17:28

          Dokładnie tak. Ja niedawno wsiadłem po przerwie zimowej na rower i „szanowna” bolała. Na szczęście pogoda się poprawia i „łogiń”. Co do pokoju to i owszem, ale myślę, że na dziko pod namiotem to jest powrót do lat Naszego dzieciństwa. Pozdrówki dla Was raz jeszcze 😊.

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *