Nasza, dla nas niezwykła, wyprawa rowerowa ze Świnoujścia do Ustki w czerwcu 2024, to nocowanie w sumie w pięciu miejscach. Pierwszy nocleg na dziko w lesie, a drugi na kempingu Biała Mewa w Dźwirzynie, camping nr 88. Ten wpis poświęcony jest właśnie temu campingowi w województwie zachodniopomorskim.

To nasz zielony domek, rozłożony na jedną noc. Parcele tam nie są ogrodzone ani zaznaczone w jakikolwiek sposób.
Biała Mewa – kemping administrowany przez gminny ośrodek sportu w Dźwirzynie
To ogromny ośrodek. Ponad 600 parcel i domki. Spędziliśmy tam jedną noc. Nie będę za wiele się tu rozpisywała. Takich kempingów się nie ocenia. To stary camping, który pamięta wiele, który ma wszystko, czego trzeba i niewiele nowego 🙂 Gdyby był osobą, opisałabym go jako „zadbanego, starego wyjadacza, w którego życie wdarła się rutyna” 🙂
Takie miejsca mogą szczycić się przestrzenią. Wspólne części są po prostu przestronne, czego często brakuje prywatnym i dużo bardziej nowoczesnym kempingom. Po tym kempingu można spacerować i biegać. Nie można też nie zauważyć, że ktoś tam się stara i odświeża to i tamto. Spore wiaty, dużo ławek, w łazienkach nie ocieramy się o ścianki – tak tylko na starych kempingach bywa 🙂
Istnieją tam ciekawe, bardzo stare rozwiązania, jak wspólna suszarnia. Brakuje może trochę nowoczesności, ale… tak to już jest. Pewnie wprowadzanie zmian obarczone jest papierkologią i administracyjnymi przepychankami.

Zaskakujący był brak papieru toaletowego, stały brak. Poszłam zgłosić, bo nie było go w żadnej kabinie, ale dostałam odpowiedź, że „tak tu jest”. Nie powiem – byłam zaskoczona i dopytywałam o zmianę, ale … „tutaj zawsze tak było” – powiedziała jedna z pań z obsługi i koniec dyskusji 😉 Przyglądam się więc potem kempingowiczom i faktycznie spacerują do sanitariatów z rolką pod pachą. Myślę, że może być to niemiłym zaskoczeniem dla osób, które nocują tam po raz pierwszy, a na zmianę raczej się nie zapowiada. Szkoda, bo dziwne to, a wydaje się nietrudne, skoro wszędzie indziej działa. Każdy kto idzie pierwszy raz do toalety na kempingu Biała Mewa ma nieciekawy problem.
Na koniec wkleimy jeszcze kilka różnych fotek. Rano zjedliśmy klasyczne, smaczne śniadanko w kempingowym barze, podane przez uczynną panią. Miło zakończyliśmy pobyt i ruszyliśmy dalej na naszych obładowanych rowerkach.
Z naszej strony to tyle. Teraz Wy musicie stwierdzić, czy to miejsce dla was 🙂






















0 komentarzy