Kemping Pajda Mazur to miejsce w województwie warmińsko-mazurskim, położone około 8 km od Ostródy nad Jeziorem Szeląg Wielki w Kątnie. Spędziliśmy tam 7 dni i mamy co opowiedzieć. Przeczytajcie nasze spostrzeżenia i wspomnienia.

Kemping Pajda Mazur ogólnie

Kemping Pajda Mazur to prywatny, dość nowoczesny i schludny ośrodek. Kemping jest jakby dwupiętrowy, co postaraliśmy się pokazać na zdjęciach z lotu ptaka, opisując je odpowiednio.

Na terenie znajdują się:

  • pole kempingowe
  • murowane sanitariaty
  • restauracja
  • coś na kształt świetlicy
  • plac zabaw
  • domki kempingowe
  • domki na wodzie
  • budynek recepcji
  • miejsce na ognisko.

Kemping Pajda Mazur nie ma swojego własnego kąpieliska, ale przylega do niego plaża gminna.

W pobliżu nie ma usług, jedynie inne ośrodki przyjmujące gości i prywatne domy. Trzeba podjechać autem, aby coś kupić, czy też załatwić.

Kemping Pajda Mazur mocne strony

1. Plaża gminna!

To jest bardzo mocna strona tego miejsca. Podróżujemy z dziećmi i uznajemy to kąpielisko za wyjątkowo dogodne dla rodzin z dziećmi. Z soczystej trawki wchodzi się bezpośrednio do płytkiej i czystej wody. Kąpielisko gminne z dwóch stron otaczają małe mola w kształcie litery L. Pozwala to dzieciom ocenić, dokąd mogą się oddalać, a jednocześnie stanowi ułatwienie dla rodziców.

Dwa mini mola są w bardzo dobrym stanie. Jest sporo miejsca na rozłożenie się, jest kosz na śmieci, a na uboczu kąpieliska siedzi zawsze jedna osoba i wypożycza wodne atrakcje. Na weekend było więcej ludzi, ale nie był to porażający tłum. Ratowników nie ma.

2. Animacje dla dzieci na kempingu Pajda Mazur

Dwugodzinne animacje dla dzieci co drugi dzień i bajka wyświetlana na rozwijanym ekranie w pozostałe dni (chyba bez weekendów). Tak wygląda oferta w Kempingu Pajda Mazur pod kątem dzieci.

I czy te animacje się dzieciom podobają, czy też nie, to jednak i starsi i młodsi skupiają się conajmniej w niedalekiej okolicy pani animatorki i integrują. Fajnie, bo czasem dzieciom są potrzebne takie bodźce, żeby się poznać i pobawić. Rodzice mogą troszkę odetchnąć. NA PLUS!

3. Plac zabaw

Plac zabaw jest i jest udany. Przestronny, bezpieczny. Najmłodsi mieli gdzie się gromadzić.

4. Koncercik

Podczas naszego 6-dniowego pobytu odbył się mini koncercik z muzyką na żywo i ogniskiem oraz coś na kształt karaoke w ich restauracji.

Jedni lubią takie dodatki do pobytu, inni nie, umieszczam w plusach, bo przecież nikt nikogo nie zmusza do przyśpiewek z kijkiem w ręce przy ogniu. Małym minusikiem było dla mnie to, że nic nie wiedziałam o tych wydarzeniach – zero informacji.

5. Sanitariaty

Na końcu pola jest budynek murowany, a na jego parterze sanitariaty. Mogę je tylko wychwalać. Schludnie, czysto i wszystko co potrzeba na miejscu. To mały ośrodek i malutkie sanitariaty, ale zadbane. I co dla mnie najważniejsze – zawsze ciepła woda! W tegoroczne wakacje byliśmy na około 6. czy 7. kempingach i prawie wszędzie można było zmarznąć pod prysznicem.

Należę do osób, które znacznie lepiej znoszą słabe warunki, niż zimna wodę 🙂 dlatego tak sobie zapamiętałam te CIEPŁE kąpiele w Pajdzie Mazur. Aha – wygodnie jest tam w kwestii kąpania dzieci: woda nie tryska na boki, można wejść razem, są wieszaczki i ogólnie mały ruch.

5. Świetlica

Bardzo fajnie, że ona jest, bo ostatecznie, jak pada to można z dziećmi sobie tam dla odmiany posiedzieć. Jest ona wykorzystywana podczas animacji, ale poza godzinami z panią animatorką w pustym budynku dzieci nie mają nic do roboty, bo poza krzesłami nic tam dla nich nie ma.

Pojawiły mi się właśnie wspomnienia ze świetlicy w pewnym pensjonacie, kiedy to byłam z rodzicami na wakacjach. Były tam stoły do ping-ponga, piłkarzyki, ławki, stoliki, telewizor chodził w tle. Pełno dzieci grało, a i rodziców nie brakowało w okolicach wiadomości, czy też popołudniowego ekspresu. Świetlica tętniła życiem…

Kemping Pajda Mazur sprawy do poprawienia, minusy

1. Punkt – mycie naczyń

W przedsionku toalety damskiej umieścili kącik do mycia naczyń. Myślę, że to może być dla niektórych mało komfortowe. Panowie mogą się krępować myć tam naczynia, a Panie przebierające się zaraz za drzwiami, które wciąż są otwierane, bo ktoś wchodzi/wychodzi muszą bardziej uważać. Są dwa zlewy i jest tam ciasno. Ale jest ciepła woda 🙂 Brakuje na kempingu troszkę takich bardziej spartańskich rozwiązań typu zlewy pod wiatą, tak żeby jakiś wybór był chociaż.

2. Brak parceli i wyznaczonych miejsc

Akurat my dość dotkliwie odczuliśmy skutki braku organizacji terenu kempingu Pajda Mazur…

Teren jest niewielki, podłużny i dość ciasny. W związku z czym dobrze by było jakoś onaczyć miejsca, ostatecznie każdego poinstruować. Inaczej ma się sprawa na kempingach typu Campus Domasławice, gdzie wszystko łatwo objechać dookoła, bo teren jest rozległy i nigdy nie jest zapchany przyczepami, a żadne drzewa nie utrudniają manewrów.

Jak dojechaliśmy do kempingu Pajda Mazur to powiedziano nam, że możemy się rozbić gdzie chcemy. Założyliśmy, że można się rozbijać do żółtego płotka (widać go na zdjęciu poniżej). Po kilku dniach dowiedzieliśmy się, że rozbiliśmy obóz na drodze i padły słowa, że „powinniśmy się cieszyć, że nam nie każą się przesuwać”. Skarżę się trochę, bo to nie było przyjemne, rozważaliśmy nawet wyjechanie stamtąd. Uspokoili nas sąsiedzi – wytrawni, wiekowi już kempingowicze, którzy niejedną taką sytuacje przerabiali 🙂 Poczekaliśmy więc, a pani, która chyba była właścicielką nie przyszła już do nas z propozycjami rozwiązań, jak to obiecała po niemiłej rozmowie.

Jeszcze nas  w tym miejscu wytłumaczę. Jak ktoś dojeżdża na kemping po całym dniu podróży, na dodatek z dziećmi na pokładzie, pierwszy raz w nowe miejsce i ma przed sobą jeszcze kilka spraw zanim spokojnie położy się spać, to naprawdę ciężko jest ocenić sytuacje na kempingu (szczególnie jak jest już mrok).

Naprawdę można nie zauważyć, że ten kawałek wytartej trawy to droga 🙂 Przyczepy nie stały tam w równym rządku, więc postawiliśmy tę przyczepę tak jak postawiliśmy no i teraz na mój pobyt tam cień rzuca sposób załatwiania spraw przez jakąś panią kempingową – szkoda.

Dodam jeszcze, że dopiero następnego dnia zorientowaliśmy się, że kemping ma jakby piętra i zupełnie gdzie indziej są jeszcze miejsca dla przyczep. No cóż… Może właściciele to przeczytają i coś zmienią w tej kwestii.

3. Restauracja – kemping Pajda Mazur

Zacznę trochę przekornie: nie jadłam tam, ale oceniam 🙂 Restauracja wpadła w akapit o słabych stronach Pajdy Mazur, ponieważ nie bardzo było jak tam zjeść 🙂

Spieszę z wyjaśnieniami…

Pierwszy raz, po wejściu do środka, poczułam się skrępowana, bo w podgrzewaczach były gotowe posiłki, ale stała obok nich pani z łychą i wyglądała jak strażnik. Dopiero po wakacjach zorientowaliśmy się, że to przez covida nie można samemu zaglądać i nakładać 🙂 Ale ostatecznie to zasady w restauracji i ceny spowodowały, że nie skorzystaliśmy. Tam jest jakoś tak dziwnie, że nad barem wisi menu, ale pozycje z tego menu można zamawiać dopiero po 17:00, a wcześniej wykupuje się posiłki i zjada to, co w podgrzewaczach i trzeba zapytać co tam jest. Także jak wejdziecie o 14:00 do pustej restauracji i poprosicie schabowego to nic z tego 🙂 Śniadania też wykupuje się w formie bufetu i z tego co pamiętam, to kosztują 35 zł od osoby. W międzyczasie można było kupić gofry, ale tego dowiedzieliśmy się dopiero widząc ludzi z goframi 🙂 Osoby z domków mają wykupione posiłki i to jakby dokłada się do dezorientacji kempingowiczów. Może gdyby ktoś z recepcji wyjaśnił wszystko, to nie miałabym takich mało ciekawych odczuć, a tak po restauracji w Pajdzie Mazur pozostał mi niesmak 😉

3. Trochę nudno dookoła

Piszę teraz jako mama trójki dzieci. Spędziliśmy na tym kempingu 6 dni głównie dlatego, że była piękna pogoda i codziennie mogliśmy siedzieć nad wodą, a plaża i jeziorko były boskie. W przypadku braku pogody trzeba by było z dziećmi wsiadać w auto i kombinować jakieś wycieczki, bo dookoła nie bardzo jest co robić. Nie jest to turystyczna okolica tętniąca życiem. Stęsknieni za gwarem i automatami ruszyliśmy więc nad polskie morze, bo pogoda się psuła 🙂

Gdybyśmy jednak byli we dwójkę to spokojnie mogłabym siedzieć tam i upajać się widokiem jeziorka 🙂

Na zakończenie

Nie sądziłam, że tak się rozpiszę o kempingu Pajda Mazur. Wystarczy już tego oceniania. Krótko podsumowując: jeśli dla kogoś ważny jest standard łazienek, ceni sobie pewną „nowoczesność” i nie szuka typowych kempingów, a jedynie schludnego miejsca do wypoczynku to może śmiało tarmosić swój dom na kółkach do Pajdy Mazur.

Nie mówię, że my już tam nie wpadniemy, bo znając wszystkie zasady panujące na tamtym terenie łatwiej już się będzie odnaleźć i poczuć dobrze, ale to będzie raczej po drodze, na chwilę, na ciepłą kąpiel :), ewentualnie na weekend nad wodą w otoczeniu pięknych krajobrazów, ale nie na cały turnus. To tyle 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *