Campus Domasławice wybraliśmy jako pierwszy odwiedzany przez nas kemping z przyczepą. Powodów było kilka. Po pierwsze jest blisko od nas, a po drugie jest takim „mało dzikim” obiektem. Dzisiejszy wpis to w 100% subiektywna opinia początkujących kempingowiczów o odwiedzanym miejscu.

Mam nieprzejednaną ochotę opisać swoje pierwsze wrażenia z przyczepą w ogóle już teraz, od razu, natychmiast, ale zacznę jednak od opisu samego Capmusu. Do pierwszych wrażeń odeślę Was w tym miejscu nieco później. Lepiej uspokoić emocje.

Campus Domasławice – dlaczego został wybrany jako pierwszy?

Wybraliśmy Campus Domasławice jako cel naszej pierwszej wyprawy, bo jest oddalony od nas o około 50 km. Prowadzenie auta, do którego przyczepione jest coś ogromnego, co zasłania kierowcom drogę to jednak wyzwanie.  Szczególnie na początek przygody z podróżowaniem takim zestawem. 50 kilometrów to i tak stresik, jakby nie było, więc po co sobie dokładać. Nie chcielibyśmy nikogo zmieść z drogi naszą przyczepą.

Druga sprawa – spodobał mi się ten Campus ze względu na jego ułatwienia. Nie dążę do tego, żeby jeździć po wypasionych obozowiskach, w których organizatorzy myślą za ciebie – wręcz odwrotnie. Jednak  wybór Campusu w Domasławicach dawał mi na początek spokój i poczucie bezpieczeństwa. Z ich strony internetowej http://domaslawice.pl wynikało w skrócie, że jest tam co robić, jest tam duża przestrzeń i jest to miejsce DOSTOSOWANE do kempingowania i do dzieci.

Trochę wątpliwości…

Zmierzam do tego, że nie miałam obaw, że jak mi nie zadziała kuchenka, to nie będzie gdzie zjeść, bo na miejscu jest restauracja. Gdyby nie było pogody, wicher by nas przewrócił, przyczepa przeciekła itd., to na miejscu było sporo budynków, w których można byłoby przemyśleć rozwiązania zaistniałych problemów. Stale krąży tam i pracuje kilka osób, których można się doradzić w każdej sprawie i od których można pożyczyć jakieś narzędzie. Campus Domasławice to nie jest zwykły kemping, tylko teren rekreacyjno-sportowy, dostosowany do różnego rodzaju imprez. Wiem, że to jest takie czarnowidztwo, ale wynika to jedynie z tego, że jechaliśmy tam z dziećmi. I o ile sama mogłabym po jednym piwku spać pod gołym niebem, o tyle z dziećmi w pakiecie, to już odważna nie jestem 🙂

Mimo, że przetestowaliśmy wszelkie urządzenia i możliwości przyczepy przed wyjazdem, mimo, że drobiazgowo się przygotowaliśmy (miałam czas na drobiazgi, bo strajk nauczycieli zatrzymał mnie w domu z dziećmi), to jednak wolałam się wybrać na pierwszy raz w maksymalnie ucywilizowane miejsce. Wybór padł więc na Campus Domasławice.

Campus Domasławice – pierwsze wrażenie

Pierwsze wrażenie i cały pobyt uzależnione są w takich miejscach od pory roku, w której docieramy na miejsce i w dużej mierze od ilości wypoczywających tam osób. Jak my wjechaliśmy do Campusu Domasławice to był w zasadzie pusty. Pani z recepcji przyjemnie poinstruowała nas co, jak i gdzie. Ucieszyło mnie, że nie dziwią się faktem, że ktoś przyjechał kempingować w lany poniedziałek 🙂 Wybraliśmy miejsce na kempingu z widokiem na park linowy, aby mieć dzieci na oku.

Campus wydał mi się dużym terenem, zadbanym, urządzonym z pomysłem. Strefy są schludnie podzielone: kempingi tu, domki tam – ogólny porządek organizacyjny. 

Campus Domasławice – sanitariaty drewniane

Nie wiem, czy to domena kempingowiczów, ale tak mi się wydaje, że największą uwagę zwraca się na sanitariaty. O ile w przyczepie można jako tako się trochę wymyć, o tyle w namiocie już nie bardzo. Aby nasza piątka się wykąpała w przyczepie, to ktoś musiałby cały czas wodę dostarczać do przyczepy. Wprawy w kąpieli w przyczepie jeszcze nie mamy, więc stan sanitariatów jest ważny. I tu opinia o Campusie Domasławice ciutkę ucierpi.

Blisko pola kempingowego jest budyneczek z drewna, po którym wiatr hula. Jest tam jedna duża kabina prysznicowa, dwa kibelki, jedna umywalka. Wydaje się więc, że to bardzo mało jak na takie spore pole. Prawdopodobnie przy dużej ilości obozowiczów jest problem. Drugą część stanowi kuchnia: szafki, stoły z ławkami, kilka kuchenek elektrycznych i dwa zlewozmywaki (w tym jeden zapchany), naczynia i czajniki. Największy minus jest za brak ciepłej wody przy zlewach. Okropnie ciężko myje się naczynia w zimnej, myłam więc na raty w przyczepie. Wszystko przygotowane ok, ale na góra 20 osób. Problematyczne jest opróżnianie pojemników z przyczepy z brudną wodą i fekaliami. Nie ma do tego specjalnie wyznaczonego miejsca. 

Wykąpałam się tam w 5 minut przy 15 stopniach na dworze. Było rześko, bo wiatr zawiewał z dołu i z góry 🙂 Ekonomiczny prysznic 🙂 Z dziećmi wybrałam się więc do murowanej łazienki, maksymalnie oddalonej od pola.

Campus Domasławice – sanitariaty murowane

Murowane sanitariaty w Campusie Domasławice są stosunkowo nowe, więc wyglądają całkiem ok, ale niestety zapach był okrutny. Umieszczone są blisko wjazdu i recepcji, daleko od pola kempingowego. Nie są też zbyt dobrze przemyślane. Wykonane z klasycznych materiałów – nie takich przeznaczonych do typowo masowych miejsc publicznych, więc dużo czasu im nie daję. Małe i słabe baterie umywalkowe, słuchawki prysznicowe już wiszą na bateriach, bo uchwyty się wyrobiły. No wiecie o co chodzi. Jak nie będą dbać i wymieniać to krucho to widzę. Kąpiel tam niestety nie była przyjemna. Ale dość narzekania.

Zauważone zostało

Kilka zajawek, które zapamiętały mi się po pobycie w Campusie:

  • ładna trawka

    Pole kempingowe Campus Domasławice

  • równy teren
  • Po 18 kontaktów w jednym słupku na prąd, choć jest tych słupków tylko kilka, co oznacza, że przy większej ilości kempingowiczów przyda się mega długi przedłużacz albo kilka przedłużaczy.
  • Rozwieszone hamaki, trampolina dla dzieci, boiska, kort, mini zoo, plac zabaw. Jest co porobić.
  • Park linowy dla dzieci 3-14 lat – rewelacja.park linowy Campus Domasławice
  • Za pięcioosobową rodzinę zapłaciliśmy 96 zł za dobę, przy czym park linowy jest bez ograniczeń (a jego koszt to 20 zł od dziecka za dzień dla osób z zewnątrz) i dostęp do wszystkich pozostałych atrakcji.
  • Ładne i nowe domki kempingowe. Można się więc wspólnie umówić, w tym samym terminie, ze znajomymi, którzy nie przepadają za namiotami i przyczepami.
  • Osobiście bardzo spodobało mi się to, że na tym wielkim ogrodzonym terenie jest kawał nieruszonego lasu. Możliwie, że mają na tę część jakiś niezwykły pomysł, a może las pozostanie lasem. Póki co można się przespacerować między drzewami.

Poniżej przedstawiamy filmik naszej produkcji o Campusie w Domasławicach.

Na zakończenie

Każdy zwraca uwagę na coś innego. Jedni lubią ciszę, inni dzikość, jeszcze inni moc atrakcji dla dzieci. Dlatego nie zamierzam wystawiać opinii typu warto/nie warto. Zwróciłam uwagę na kilka spraw, które wydały mi się znaczące, chcąc tym samym pomóc czytelnikom w wyborze.

Campus Domasławice to bardzo fajny pomysł na spędzenie czasu poza czterema ścianami. Naprawdę dobrze się tam czułam na naszym pierwszym wyjeździe z przyczepą kempingową. Podejrzewam, że pole kempingowe będzie się tam rozwijać, bo jest sporo niezagospodarowanego terenu, pewnie więc i sanitariatami ktoś się zajmie 🙂

Życzę temu miejscu powodzenia i bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzą zastosowane tam rozwiązania na dni majowe, kiedy to ludzisków będzie pewnie jak mrówków 🙂 Jeśli pojawią się jakieś ciekawe, nowe obserwacje, które mogły pomóc w wyborze Campusu Domasławice na miejsce wypoczynku, to zaktualizuję wpis albo pojawi się nowy. A tymczasem, dziękuję za uwagę 🙂


3 Komentarze

Ania · 2 maja 2019 o 22:27

Super, że w końcu pojechaliscie! Co do campingu, jak my byliśmy tam 3 lata temu, drewnianej wiaty z sanitariatami nie było, tylko murowane sanitariaty przy recepcji, choć na stronie FB pojawił się wpis że w końcu te w wiacie otworzyli. Ponieważ byłam z niemowlakiem, a wprowadzono nas w błąd, pozwolono mi się rozbić przy boiskach, abyśmy mieli do sanitariatow bliżej. Niestety ceny jak na polskie warunki mają wygórowane, szczególnie przy braku ciepłej wody przy zlewozmywakach.

Ania · 5 czerwca 2019 o 08:28

Rozszerzę twój opis, jako mój subiektywny 😉 No i byliśmy w ciągu ostatniego miesiąca tam 2 razy. 1 raz dlatego, że mogliśmy jechać dopiero w sobotę rano, a to blisko Wrocławia, a 2. raz z powodu planowanych burz na weekend w górach, w ostatnim momencie zmieniliśmy plany. Za 2. razem pan w recepcji policzył nas za 2 doby (przyjechaliśmy w piątek w nocy) czyli 200 zł za 2+1, bo Kingi jeszcze nie liczą i poinformował, że w niedzielę do 12 mamy opuścić camping, jak chciałam zostać do wieczora, zaznaczył, że do 17 i że mamy dopłacić po 30 zł za każde dziecko, bo będzie impreza na dzień dziecka. Ta impreza owszem była, ale dla pracowników Mazdy, faktycznie z wieloma atrakcjami. Dla ludzi z campusa jedyna dodatkową atrakcją był w tej cenie zapchany przez imprezę Mazdy zamek dmuchany i koniki, które były przez godzinę dostępne i jak się okazało dodatkowo płatne. Co więcej na stronie oferowali wejściówki dla ludzi z zewnątrz, kuszac różnymi atrakcjami, których de facto nie było. Poza tym w sezonie w weekendy w restauracji są wesela, komunie i chrzciny i muzyka w piątek i sobotę niesie po całym polu do wczesnych godzin rannych. Do tego brak ciepłej wody w zlewach i brak sprzątania sanitariatów w wiacie, przez cały weekend jedna ubikacja była zapchana, a o papier i mydło musiałam się upomnieć, fakt że szybko przynieśli. W dalszym ciągu twierdzę, że ceny za noclegi z przyczepami maja bardzo wysokie i nieadekwatne do cen wynajmowanych domków. Doba za domek holenderski 2+1 to 130 zł, a za camping z własną przyczepą i całym sprzętem to 100 zł. Ponadto warunki sanitarne we wiacie spartańskie, więc pod prysznic trzeba iść ok. 600 m koło recepcji.

    Katarzyna Wojtunik · 14 czerwca 2019 o 14:09

    W kempingowaniu bardzo sobie zaczęliśmy cenić swobodę, czyli to, że nie musimy rezerwować, pilnować godzin zameldowania i wymeldowania. Campus Domasławice nie wydaje się być typowym kempingiem właśnie przez te atrakcje i różne uroczystości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *