Do napisania tego wpisu zainspirowało mnie mailowe zapytanie Mariusza, który wpada czasem na kempingowanie.pl poczytać. Generalnie padł temat kąpieli dzieci w tej małej, przyczepowej łazience. Jeśli jesteście ciekawi jak się odbywa taka kąpiel w przyczepie kempingowej, jakie są plusy i minusy rozwiązania w przyczepie to przeskakujcie do następnego akapitu 🙂


Kąpiel w przyczepie kempingowej – czy taka możliwość to konieczność?

Absolutnie bardzo i niezaprzeczalnie przydaje się możliwość wykąpania w przyczepie. Choć określenie KĄPIEL to może zbyt dumne stwierdzenie, jak na higieniczne zabiegi, które odbywają się w przyczepie kempingowej 🙂 Zarówno jako kobieta, jak i mama nieletnich dzieci, nie mam co do tego wątpliwości, że taka możliwość jest potrzebna. 

  • Raz, że na niektórych kempingach sanitariaty bywają okrutnie odpychające.
  • Dwa, że jak dzieci wieczorem się schodzą do przyczepy to nie zawsze kąpać trzeba, ale już nóżki i rączki opłukać trzeba koniecznie i nikomu nie chce się iść po ciemku do sanitariatów. Tym bardziej, że w drodze powrotnej z sanitariatów znów potrafią się wybrudzić 🙂
  • Trzy – zdarza się potrzeba obmycia w środku nocy.
  • Po czwarte, nawet jeśli do sanitariatów jest blisko i są przyjemne, to bywają do nich kolejki lub istnieje problem z ciepłą wodą.
  • Po piąte, jeździliśmy już na kempingi, kiedy to było kilka stopni na zewnątrz. Kiedy jest tak rześko, to znacznie mniej chętnie wynurzamy się na przechadzkę do sanitariatów.

Taka kąpielowa niezależność jest fantastyczna, a jeśli podróżujemy z dziećmi – niezbędna.

Jak odbywa się kąpiel w przyczepie kempingowej?


W naszej przyczepie dno łazienki stanowi brodzik, a słuchawka z umywalki jest wyciągana. Wyciąga się więc te słuchawkę, kuca i myje. Korzystaliśmy z tego wiele, wiele razy. Taki system z brodzikiem i wyciąganą z umywalki wylewką ma plusy i minusy.

Plusy brodzika z wylewką.

  • jest wygodniejszy, niż miska 🙂 i przyjemniejszy, niż prysznic polowy (choć tu aura na zewnątrz ma znaczenie).

Minusy kąpieli w mini brodziku.

  • po każdej kąpieli trzeba dokładnie wycierać brodzik do sucha, żeby można było korzystać z łazienki, a wymycie się wymaga nie lada gimnastyki. Dzieci, bez naszej pomocy, zalewają wodą łazienkę i jej okolice. Woda z wylewki nie tryska jak to bywa w domu, ciśnienie jest malutkie, więc rozlew wody dookoła też nie jest jakiś straszny, ale przy młodszych jednak musimy nadzorować te zabiegi.

Dzieci

Otwieramy więc drzwi do łazienki, przed nią rozścielamy roboczy ręcznik i klękając na nim pomagamy dzieciom. Truma podgrzewa 5 litrów wody i udaje nam się wykąpać tą ilością wody trójkę dzieci.

Z tym, że to są chłopcy i mycie głowy odbywa się migiem. Woda jest gorąca, więc to nie jest tak, że mamy tylko 5 litrów, bo odkręcając baterie mieszamy ją z zimną wodą. Na suficie jest szyna do kotarki, ale kotarki brak. Jednak myślę, że tylko by przeszkadzała.

Dzieci siadają w brodziku, my je polewamy wodą, mydlimy, myjemy i spłukujemy. Potem szmatka w ruch i trzeba poprzecierać ścianki, szafkę i kibelek. Przyklejająca się do wszystkiego dookoła zasłonka… – to niepotrzebne, a i podejrzewam, że nie uchroniłaby nas przed wycieraniem łazienki.

Kasia

Sama mam długie włosy i na początku wyobrażałam sobie ich mycie jedynie w łazienkach kempingowych, ale teraz też już sobie radzę w mini łazience przyczepowej.

Bartek

Bartkowi oczywiście, ze względu na gabaryty :), najmniej komfortowo myje się w przyczepie, więc najczęściej korzysta z sanitariatów, ale jak nie ma takiej możliwości to i on powygina się w naszej łazience i jakoś to wychodzi 🙂

Kąpiel w przyczepie – jak byłoby najlepiej?

Najlepsza oczywiście byłaby osobna kabina. Choć byłoby ciężej pomóc małym dzieciom. Nasze już są jednak bardziej samodzielne. W zdecydowanej większości przypadków wolimy wymyć się w swojej przyczepie, nawet jeśli kąpiel przypomina zajęcia z jogi, niż korzystać z sanitariatów, dlatego niezmiernie doceniam ten nasz minibrodzik. 

 Jak się tak pokempinguje to nad wyraz docenia się wannę w domu 🙂 To ogromny plus kempingowania, który już niejednokrotnie podkreślaliśmy. Każde odkręcenie wody jest znacznie lepiej przemyślane, niż to bywa na co dzień w domu. Podobnie jest z używaniem mydła, czy płynu – wszystko minimalistycznie.

Ale można i bez…

Obserwowałam na kempingach rodzinki z maluchami na pokładzie. Ekipy, które podróżują np. autami dostosowanymi do spania i bez umywalki i toalety – świetnie sobie radziły. Czas spędzali wyłącznie na dworze, głównie na boso, a wszelkie zabiegi higieniczne mogli wykonać jedynie w sanitariatach. Takie slow life i hartowanie dzieci w jednym – podziwiam. Wspaniała sprawa. Ale w naszym przypadku to najpierw ja się muszę zahartować 🙂

Wszystkiego pachnącego! 🙂

PS. Aha, taka łazienka w przyczepie kempingowej ma jeszcze jeden plus. Jest mała, więc szybko się ją sprząta 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *