Nie był to wyjazd rekreacyjny. Mieliśmy sprawę do załatwienia. Od dawna korciło nas, żeby doświadczyć kempingowania zimą. Nadarzyła się okazja, żeby sprawdzić jak to jest w przyczepie zimą, przy ujemnych temperaturach. Mieliśmy załatwioną opiekę dla dzieci, więc odważnie ruszyliśmy. Opisaliśmy tutaj nasze zimowe obserwacje.

Nasze obserwacje w przyczepie zimą

Nocowaliśmy w ustronnym miejscu, na nieużywanej drodze, blisko Karpacza 10 marca 2021. W nocy było -5 stopni. W dzień przyjazdu było chłodno i słonecznie, a następnego dnia mroźno, wietrznie i śnieżnie.

Błoto

Gdyby nie to, że auto mamy teraz terenowe to denerwowałabym się, że zestaw gdzieś utknie. Wszędzie poza drogami asfaltowymi było błotniście. Woda, śnieg, potem roztopiony śnieg, rozjeżdżona trawa, błoto – warunki niewygodne, niepewne. Kempingi teraz w większości nie działają, ale nawet na kempingach miejsca wyznaczone dla przyczep nie są wybetonowane, więc tak czy siak można się tam spodziewać boksowania kół w błocie.

Woda w przyczepie

Nie uzupełnialiśmy pojemnika na wodę, bo musielibyśmy to zrobić wieczorem, dzień przed wyjazdem, a nocny mróz mógł zamrozić wodę. Do umycia się wykorzystaliśmy miskę, wodę z butelek i czajnik do podgrzania. Przy pięciu osobach takie wieczorne zabiegi higieniczne trwałyby wieczność 🙂

Nie włączaliśmy bojlera – trumy, więc nie przetestowaliśmy jak działa podgrzewanie wody w czasie mrozu. Sądzimy, ze nie byłoby z tym problemu, ale na jedną noc nie opłacało nam się tego ruszać.

Ogrzewanie przyczepy

Przyczepa to taka duża puszka, która szybko się nagrzewa i szybko traci temperaturę. U nas rury rozprowadzające ciepło po przyczepie są dziurawe jak ser szwajcarski. Z tego powodu obok pieca było w mig 28 stopni, a dwa metry dalej już tylko 15. W pokoju dzieci, który jest najdalej od piecyka, ciepło zrobiło się dużo później. Cieszę się więc, że przetestowaliśmy ją samemu spędzając noc w przyczepie zimą. Front robót z łataniem rur przed nami… Zamierzamy sami (bardziej Bartek, niż ja 🙂 połatać rury specjalną taśmą.

Gaz w przyczepie zimą

Gaz w przyczepie zimą – tutaj trzeba pamiętać o jednej rzeczy. Podczas mrozu mamy w zasadzie tylko połowę gazu do dyspozycji! Najlepiej wyjaśnia to poniższy cytat.

Butan przechodzi ze stanu płynnego do stanu gazowego w temperaturze -0,5°C, a wrze w temperaturze ok. -4°C, co oznacza, że już w zbiorniku zmienia swoją postać na gazową, co uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie instalacji czy sprzętów. Oznacza to, że nie nadaje się do użytku wtedy, gdy temperatury utrzymują się poniżej 0°C. Co więcej, w czasie panujących niskich temperatur z mieszaniny gazów odparowuje wyłącznie propan, co wpływa na zmianę składu paliwa. W zbiorniku pozostaje wtedy jedynie butan, a to decyduje o nieopłacalności jego stosowania w takich warunkach. Chociaż niskie temperatury wpływają na bezużyteczność butanu, po ociepleniu będzie on z powrotem nadawał się do wykorzystania.

(12.03.2021, źródło: https://www.castorama.pl/propan-czy-propan-butan-jakim-gazem-ogrzewac-dom-ins-66751.html)

My ruszyliśmy z pełnymi butlami. Jedną noc, non stop, chodził piecyk i nie mamy pojęcia co się w butli zadziało, ale nie zmarzliśmy. Pół butli było oszronione podczas mrozu – tyle zaobserwowaliśmy, a z powyższego wynika, że pozostało w niej teraz więcej butanu, niż propanu.

W przyczepie zimą – podłoga

Rozłożyliśmy dywaniki, ale mimo, że w przyczepie było ogólnie ciepło to podłoga była chłodna i żałowałam, że nie wzięłam trzewików na zmianę.

Skraplająca się woda

Różnica temperatur powoduje, że trochę wody skrapla się przy drzwiach i oknach. Warto więc zaopatrzyć się w jakąś ściereczkę.

wyjazd z przyczepa kempingowa podczas mrozow

Ociekające buty

Problem z butami mamy w zasadzie zawsze poza letnimi okresami, kiedy to stacjonujemy gdzieś z przedsionkiem. Jeśli przedsionka brak, to całe obuwie trzeba schować. Pięć par butów na jednej wycieraczce upchać się nie udaje. W zimie dochodzi problem topniejącego śniegu i błota na butach. Chyba musimy pomyśleć o jakimś ociekaczu zamiast wycieraczki.

Ociekające ubrania

Jak wchodzimy zaśnieżeni do przyczepy to pojawia się problem cieknących kurtek, czapek itd. Trzeba zaopatrzyć się w ręczniki i od razu tę odzież osuszyć, albo zaplanować jakieś sznurki, wieszaki i coś podłożyć pod spód. Do oczyszczenia ze śniegu plecaków, spodni i innych rzeczy polecam zaopatrzyć się w zmiotkę – taką małą, tylko do tych celów.

Piszę te akapity, aby samemu dobrze się przygotować, jak nas kiedyś weźmie na zimowy wyjazd na sanki, czy jakieś inne zimowe atrakcje, bo sama często wracam na bloga, właśnie po to, żeby coś sobie przypomnieć.

No i podsumowując to zimowe kempingowanie

Z dziećmi

Nie bardzo to widzę. W przyczepie zimą z dziećmi musiałabym się nastawić na okiełznanie mokrych rzeczy i brudnych butów – co szczerze mocno mnie zniechęca, tym bardziej, że przy takiej zimowej aurze siedzielibyśmy wszyscy w przyczepie znacznie więcej, niż to bywa w sezonie letnim, więc całe sprzątanie trzeba wykonać w pełnym składzie w środku. Nie ruszę się też z chłopcami zimą dopóki nie naprawimy rur rozprowadzających ciepło. A nawet jeśli, to myślę, że dwie doby to absolutny maks, tym bardziej, że nie potrafimy przewidzieć jak zachowa się zmarznięta mieszanka propanu-butanu. Trochę za mali są jeszcze na taką zimową akcję.

We dwójkę

Wyjazd był ciekawy i udany. Nie obudziliśmy się ze szronem pod nosem. Przyczepa zapewniła nam wszystko, czego potrzebowaliśmy. Było coś optymistycznego w spaniu w naszej dużej puszce podczas śnieżycy za oknem.

zimowe kempingowanie


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *