Uszkodzone koło pod dyszlem to był dopiero początek strat.

Przygotowaliśmy się wzorowo, jak nigdy. Covid i siedzenie w domu pozwoliło na spokojniejsze szykowanie, na więcej przemyśleń. Ruszyliśmy i się zaczęło…

Uszkodzone koło pod dyszlem

Rozwaliliśmy je na pierwszym hopku, 500 metrów za domem 🙁 Schowaliśmy to koło przed ruszeniem, to znaczy – podnieśliśmy do góry, ale nie na tyle, żeby schowało się odpowiednio.

Uderzyło więc w jeden z tych wielgachnych hopków (nie dało się tego nie odczuć siedząc w aucie), wbiło się w metalową obręcz i przekręciło. Mamy teraz wyrytą w kole pod dyszlem długą szparę.

pekniete kolo pod dyszlem przyczepy kempingowej

Na szczęście nie uszkodził się  i nie wygiął cały mechanizm koła pod dyszlem, który pozwala na manewrowanie nim. Koło przeżyło też wędrowanie przyczepy na kilku różnych podłożach w tym sezonie, dlatego nie chce nam się go wymieniać, choć wygląda jakby się miało rozpaść 🙁

Pęknięta klamka od bakisty

Klamki i zamki w naszej przyczepie działają bez zarzutu, ale te plastikowo-gumowe elementy mają już dość. Narażone przez lata na różne warunki pogodowe sparciały, zrobiły się kruche i pożółkłe.

zamek przyczepy kempingowej klamka od bakisty przyczepy kempingowej

No i trach! Pękła klamka od bakisty. Teraz tylko Bartek umie otwierać ten bagażnik 🙁

Pół anteny zniknęło

Nie pamiętamy, żeby nam się zdarzyło nie schować anteny. Wydaje się niemożliwe, że ruszyliśmy z wystającą anteną telewizyjną. A jednak jedno jej ramię wygięło się ostro. Telewizja odbierała mimo wszystko jako tako, więc nie zamierzaliśmy nic z tą pogiętą anteną robić.

Jednak w czasie jazdy na drodze szybkiego ruchu zauważyliśmy w lusterku, że wygięte ramię odpadło i tyle go widzieliśmy 🙁 Nie udało nam się rozszyfrować jak do tego doszło. Może zahaczyliśmy o jakąś gałąź, może źle się antena ułożyła na dachu – cholera wie.

Złamana obudowa piecyka

Pewnego wieczoru chciałam podnieść antenę tv, która umieszczona jest w szafie. Pod szafą były jakieś rzeczy, więc żeby sobie ułatwić kręcenie anteną, oparłam nogę o piecyk gazowy.  To był fatalny pomysł. Obudowa pękła 🙁

zlamana obudowa pieca gazowego w przyczepie kempingowej

Piecyk działa, jak działał, ale wygląda gorzej. Myślimy nad szukaniem i wymianą takiej obudowy. Strata na moje konto.

Trochę się już wtedy podłamałam. Mówiłam, że jak dalej tak pójdzie, to na tych wakacjach wykończymy naszą przyczepę kempingową.

Złamana łapa od podpór

Manewrowaliśmy na polu kempingowym przyczepą, aby ją możliwie równo ustawić. Za nisko podniosłam podpory do tych manewrów i podczas kręcenia domkiem jedna łapa wbiła się w podłoże, złamała się na pół i wystrzeliła!

I jeszcze…

Potem jeszcze jedna roleta uparła się, że zawsze będzie się otwierać samodzielnie i nie w porę. Rozkleił się schodek, wysiadła pompka do wody, złożył się duży stół i nie chciał się rozłożyć. I, o dziwo, żadnej z tych strat nie można było przypisać naszym dzieciom 🙂

30 dni w przyczepie

Fakt faktem, że spędziliśmy tylko w okresie wakacyjnym w sumie 30 dni w przyczepie, a wszystko ma prawo się eksploatować, ale sporo się wtedy nazbierało. Denerwowałam się trochę, bo przyczepa wydała mi się taka stara i krucha.

Ostatecznie koło pod dyszlem wciąż daje radę

Piecyk działa, a antena coś czasem odbiera. Łapy mieliśmy w domu zapasowe, bo kiedyś zgubiliśmy dwie w trasie i potem kupiliśmy komplet 4 nowych, więc 2 czekały w domu. Schodek można skleić, pompę kupiliśmy nową, stół udało się Bartkowi naprawić. Klamkę może wymienimy, tylko chyba z tą roletą się już nie dogadam 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *