Przerabialiśmy różne scenariusze wyjazdów. Wybierane miejsca noclegowe często miały jakieś minusy. Pojawiały się większe i mniejsze przeszkody, żeby do wybranego pokoju lub domku chętnie pojechać. Oto kilka powodów, dla których zdecydowaliśmy się właśnie na kempingowanie.

1. Koszty wyjazdów

Ceny noclegów w miejscach turystycznych są szokujące. Rodzinka z dziećmi, która chce w NORMALNYCH warunkach powakacjować sobie 2 tygodnie musi wybulić kilka tysięcy złotych. W okresie szkolnym dzieci mają ponad 2 miesiące wolnego, co oznacza, dla pracujących rodziców, konieczność zapewnienia im opieki przez ten okres. Chciałoby się więc trochę powyjeżdżać, a już 2-tygodniowe wakacje potrafią spustoszyć portfel przeznaczony na urlop z dziećmi.

Koszty wyjazdów z przyczepą są zdecydowanie niższe. Na wielu kempingach cena za rozbicie namiotu i przyczepy jest nawet taka sama.

Rezerwujemy więc albo klasyczny domek kempingowy o standardzie „bez szału” na 2 tygodnie za około 4000 złotych albo jedziemy na ten sam kemping ze swoją, wypieszczoną przyczepą za około 900 złotych.

2. Częstotliwość wyjazdów.

Z przyczepą kempingową, czy też namiotem można na wyjazd zdecydować się dzień wcześniej. Nie trzeba rezerwować sobie miejsc, boksów. W wysokim sezonie w popularnych miejscach jest to wskazane, ale jest wiele ośrodków, do których wystarczy zawitać i się rozbić.

Takie ułatwienie powoduje, że jak zbliża się weekend, a pokręcona pogoda w naszym kraju wydaję się – tym razem nie zrobić nam niespodzianek, to pakujemy w piątek manatki i w sobotę ruszamy na dwudniową wycieczkę.

Gdyby nie przyczepa, czy też namiot, to trzeba by było wszystko dużo wcześniej zaplanować, rezerwować i … kiszka, bo się akurat rozpadało na całego. Nas to zniechęcało do organizowania takich mini wyjazdów. Z przyczepą mamy zamiar częściej znikać na chwilę z domu.

3. Łóżka.

W kwestii łóżek występuje u nas po prostu spory opór do spania na nie swoim 🙂 Zdecydowanie za często łóżka, czy kanapy w domkach, pensjonatach, hotelach są zaniedbane. Świadomość tego, ile przeróżnej maści osób w nich śpi, sprawia, że sama zmiana pościeli na czystą nie daje nam komfortu.

To był ważny punkt zwrotny. Jak tu sobie podróżować z własnym, pachnącym i zadbanym łóżkiem? Jeździć z przyczepą! Albo namiotem! Albo kamperem!

4. Długie podróże

Wycieczki w odległe rejony z ciągniętą za autem przyczepą kempingową są po pierwsze możliwe z dziećmi na pokładzie ze względu na możliwość zrobienia sobie przerwy nawet na nocleg w zasadzie gdziekolwiek, a po drugie długie podróże bez domku na kółkach oznaczałyby załatwianie noclegów, potwierdzanie rezerwacji, pilnowania godzin meldunków i milion innych spraw. A tak jedziemy bez pośpiechu i robimy przerwę kiedy chcemy. To samo dotyczy podróżowania kamperem lub z namiotem.

5. Na łonie natury

To właśnie kempingując spędzamy czas bliżej natury. To zupełnie inna bajka, niż pobyt w SPA z opieką dla dzieci w samowystarczalnym ośrodku. Kempingowanie to nasza bajka!

Kamper i przyczepę można dodatkowo przygotować wcześniej do wycieczki, co oznacza mniej przygotowań w przeddzień wyjazdu, mniej toreb itd. Duży plus! Każdy znalazłby pewnie jeszcze inne mniej i bardziej ważne powody, żeby zacząć przygodę z kempingowaniem. Zachęcamy do podzielenia się wnioskami. Co Wy lubicie w kempingowaniu?


4 Komentarze

Bartosz · 5 lutego 2019 o 10:12

Wasze założenia zweryfikuje życie – wyjazdy z przyczepą bardzo często są droższe od bytowania na kwaterze… Dla przykładu podam, że tygodniowy pobyt na kampie na Ninskiej Lagunie to koszt za Wasza rodzinę około 55-60 euro za dobę w sezonie, dojazd z winietami to 1700-2000zł …wiec na B2B wyjdzie taniej – cena za kwaterę to 70-80 Euro – apartament na 5-6 osób -400-500m od morza… Czas przejazdu krótszy, zmęczenie mniejsze… ale, żeby nie było My wolimy z przyczepa i bardzo dużo jeździmy … Jak coś możemy Was zainfekować tym życiem i nauczyć jak jeździć pól darmo albo plażować w Chorwacji przez 6 dni za 150 kun z dostępem do wody pitnej …

    Katarzyna Wojtunik · 5 lutego 2019 o 19:48

    Chętnie pozwolimy się zainfekować 🙂 Ale pewnie sporo wody w rzece upłynie zanim wyruszymy gdzieś dalej – życie zweryfikuje 🙂 Ostatnie dwie wyprawy nad polskie morze z okolic Wrocławia, do domku kempingowego, z dziećmi na pokładzie, dały nam się we znaki i w tym roku przed nami pierwsze wakacje z przyczepą i blisko domu 🙂

Bartosz · 6 lutego 2019 o 11:54

Pomyślcie o doposażeniu w akumulator, solar, większy zbiornik na wodę, zapasowy zbiornik na wodę w aucie, tak abyście mogli bytować na dziko – na DLNśląsku jest masa fajnych miejsc na uboczu, w lasach czy nad wodą… będziecie gotowi do pierwszego wyjazdu to dajcie znać … zrobimy wam chrzest bojowy 😉

    Katarzyna Wojtunik · 7 lutego 2019 o 19:45

    Sporo tych przygotowań, a my dopiero ze sporym wysiłkiem przebrnęliśmy rejestracje i ubezpieczenie przyczepy 🙂 Kolejki w wydziale komunikacji w Oławie są na kilka godzin czekania! Musieliśmy być tam w składzie 5-osobowym, ale tu ukłon w stronę obecnego naczelnika wydziału – możliwie nam to ułatwił. Bytowanie na dziko…hmmm zaczniemy chyba od spania w przyczepie pod domem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *